Program i Wykonawcy:
6 Pieśni do słów W. Szymborskiej na kontralt i orkiestrę – wersja na fortepian, wybór:
Nr 3. Może być bez tytułu
Nr 6. Jawa
Olga Maroszek (kontralt),
Marcin Krajewski (fortepian)
16 pieśni do słów K. K. Baczyńskiego – wybór:
Nr 2. Jesień to gwiazdy
Nr 13. Miserere
Nr 12. Piosenka księżyca
Olga Maroszek (kontralt),
Krzysztof Cegliński (fortepian)
Kwartet herbertowski
cz. I. Napis
cz. II. Postój
cz. III. Umarli
Marta Wróblewska (sopran i wiolonczela),
Olga Maroszek (alt),
Michał Sobiech (baryton)
U wrót doliny do słów Z. Herberta
Michał Rudziński (lektor),
Maria Wróblewska (flet),
Marta Pacholczyk (obój),
Andrzej Kalkandzis (fagot),
Marta Wróblewska (I wiolonczela, dyrygent),
Franciszek Wróblewski (II wiolonczela),
Michał Łuczak (kontrabas),
Juliusz Wesołowski (harfa),
Michał Sztekmiler (fortepian)
Krajobraz – pieśń-fantazja do słów Z. Herberta
Olga Maroszek (kontralt),
Krzysztof Cegliński (fortepian)
Prowadzenie: Aleksandra Bęben.
Koncert odbył się na Scenie Kameralnej Akademii Muzycznej im. G. i K. Bacewiczów w Łodzi, w ramach cyklu WIECZORY MUZYCZNE.
Koncert ten w całości zawdzięczam jego pomysłodawczyni i zarazem głównej wykonawczyni – Oldze Maroszek. Kontrapiękno to wymyślone słowo, które spajało muzykę, treść literacką i wykonawstwo pod wspólną myślą wykraczania poza granice. Owo wykraczanie dotyczyło ponadprzeciętnej skali głównego głosu – kontraltu; pokonywania trudności w wykorzystaniu instrumentów również poza podstawowym rejestrem; pokonywania granic znaczenia treści literackich – tu wykraczanie wyobraźnią poza śmierć i życie, poza obsesje i fascynacje oraz poza sny i twardą rzeczywistość. Całość prowadzona przez Aleksandrę Bęben, która każdym celnym i pięknym słowem wprowadzała Słuchaczy w kolejne utwory.
Wracając jeszcze do najważniejszej tego dnia Postaci. Muszę przyznać, że głos Olgi Maroszek i także sama jej osobowość są iście nadzwyczajne! Trudno mi tu znaleźć odpowiednie słowa do opisu, bo trzeba by było jakieś nie tylko wyrazy wymyślić, ale też i słownik i język, żeby oddać to jakoś adekwatnie. Głos jest pełen prawdy, szczerości, oddania i pasji, ale jest też doskonały technicznie, dźwięk w punkt trafiony, przemyślany, odpowiednio wyważony i zabarwiony. Rzemiosło wykonawcze to najwyższy możliwy profesjonalizm. Ale i to stwierdzenie nie wystarcza, bo jest coś znacznie więcej – za każdym razem słuchając (już nałogowo!) jej wcieleń wszelakich, bo operowych, kameralnych, sakralnych czy rozrywkowych, dociera do mnie cała treść, każde słowo jest precyzyjne i wyraźne niezależnie od języka – czy to polski, włoski, angielski, rosyjski… Nawet jeśli nie rozumiem znaczenia słowa, to nie mam żadnych wątpliwości jakie emocje się za nim kryją, bo otrzymuję cały – kompletny i wieloaspektowy przekaz. To ogromne wyczucie frazy i adekwatne użycie możliwości wokalnych, świadomość i pełne zrozumienie materiału, ale też wewnętrzna spójność i niezachwiana wiara w to, co jest do przekazania. Jakie to wspaniałe, że Olga jest właśnie kontraltem! To przecież dwa głosy w jednej osobie, dolny rejestr o ciemnej barwie, wręcz mięsistej i potężnej, a wysoki mezzosopranowy – z pełnym spektrum alikwotów o jaśniejszej i pełnej blasku barwie. A tessitura? Na koncercie zaprezentowała światu ponad trzy oktawy rozpiętości dźwięków! Wciąż zastanawiam się jak to możliwe, że taka Postać – z takim głosem pojawiła się właśnie w tym, a nie innym miejscu i czasie, w którym dane mi jest nie tylko współpracować, ale też znać osobiście! Wdzięczności nie mam granic i końca.
Poza najszczerszą wdzięcznością dla Olgi Maroszek i wszystkich pozostałych wspaniałych Wykonawców, zwracam szczególną uwagę na osobę Marty Wróblewskiej – jej rola w koncercie była także jedną z największych i najbardziej wymagających. To ona wystąpiła w podwójnej roli – wiolonczelistki i śpiewaczki w Kwartecie herbertowskim, robiąc to jednocześnie (!), ale także w utworze u wrót doliny grając partię pierwszej wiolonczeli była dyrygentem i kierownikiem muzycznym dla całego zespołu.
Składam też serdeczne podziękowania Rektorowi Uczelni – Panu Profesorowi Doktorowi habilitowanemu Cezaremu Saneckiemu, wszystkim pracownikom Akademii Muzycznej w Łodzi, którzy współtworzyli całe wydarzenie oraz wybitnemu artyście – Ryszardowi Kai, który nie tylko wymyślił i namalował ten znakomity plakat, ale także dał mi mnóstwo bezcennych wskazówek i udzielił wielu ważnych, artystycznych porad.




















