Moje miejsca

Szczecin

Byłem w tym mieście kilka razy dość dawno temu, za czasów kiedy w najlepsze funkcjonowała „Gontynka” – miejskie kąpielisko, a wiele urzędowych budynków porastał bluszcz. Dzisiaj po Gontynce śladu nie ma, cała starówka jest odnowiona i lśni elegancją. To ostatnie stwierdzenie jest dla Szczecina chyba najlepsze – miasto naprawdę robi wrażenie, zdaje się jest wytworne. Wiele mnie tu zaskoczyło – przede wszystkim wspaniały i pachnący ogród kilkudziesięciu gatunków róż – ojej – nie jest nawet ogrodzony i nikt go nie zniszczył?

W wielu miejscach są drewniane leżanki i małe biblioteczki, jest niezwykle czysto i zielono. Miasto jest istnym rajem dla biegaczy – można przebiec kilkanaście kilometrów ciągle będąc w otoczeniu zieleni. Odwiedzając to miast koniecznie trzeba iść na pasztecik – ale uwaga – ten oryginalny i najstarszy Pasztecik przy ul. Wojska Polskiego, choćby po to, aby w scenerii z PRL-u usłyszeć: „na tacce, czy w papierek?”. Koniecznie też trzeba przyjechać na „Pyromagic” – festiwal sztucznych ogni, który zapiera dech w piersiach.