O zwiedzaniu, albo włóczeniu się

Część turystyczna mojej strony ma charakter podróżniczego pamiętnika. Bardzo mało zwiedzałem świata poza Polską (może kiedyś powstanie zagraniczna zakładka) jest u nas tak szalenie dużo rzeczy i miejsc, które zawsze chciałem zobaczyć, że trudno mi wyrwać się i zrezygnować z ich uroku. Są tutaj takie miejsca, w których znalazłem coś, co przykuło moją uwagę i chciałem w nich trochę pobyć i poczuć, że jestem właśnie tu, a nie tam 😛

Przedstawione tu miejsca są dla mnie szczególnie ważne ze względu na odmianę od moich codziennych widoków ulic Łodzi. Oczywiście to nic dziwnego: można stwierdzić, że wszędzie jest inaczej, niż w jakimkolwiek punkcie, w jakim jesteśmy na ogół… Muszę przyznać, że Łódź jest świetnie położona: wszędzie jest blisko, łatwo się z niej ucieka, ale i zewsząd łatwo się do niej wraca. Jedno i drugie sprawia mi radość.

Wracając do zwiedzania – na ogół szukam miejsc z dala: w ciszy, w spokoju, dających wytchnienie, mało popularnych, do których nie ciągną tłumy, czasem położonych zupełnie nigdzie pośród absolutnie niczego. Jednak to nie znaczy, ze stronię od hałasu, tłumów, ludzi, czy mocnych wrażeń – myślę po prostu, że obydwa podejścia są potrzebne, by odpocząć i zresetować umysł. Różnorodność sama w sobie także pomaga!

Rzucając tu okiem może ktoś zaczerpnie jakąś inspirację na łikendowy wyjazd? Tak sobie myślę, że nie trzeba wolnych dni kończyć w Zakopanem, czy w Międzyzdrojach. A mając jakieś przeciwwskazania do dalekich wypraw – naprawdę jest u nas w czym wybierać. Choć jasne, że rozumiem różnicę między – powiedzmy – Licheniem a Palestyną; Biskupcem a Puma Punku, albo Powązkami a Doliną Królów…

Lubię zarówno przyrodę jak i miasta. Zdaje mi się, że do jednego i drugiego podchodzę podobnie. Często omijam lokalizacje komercyjne, jestem w nich poza „sezonem”, albo poza godzinami szczytu. Ale są wyjątki, jak na przykład głośny i tłoczny festiwal sztucznych ogni w Szczecinie. Obok najwyższych gór, zaglądam też w ustronne dolinki, a obok starówek i zabytków, lubię się włóczyć po obrzeżach.

W miastach ludzie mieszkają wszędzie, nie tylko w częściach „reprezentacyjnych”, ale w dalszych dzielnicach, gdzie jest zwyczajne życie. Może to i głupie podejście, jednak mnie właśnie ta zwyczajność interesuje. Zawsze jest tam coś co okaże się dla mnie ciekawe, dziwne, ładne, brzydkie, ale niecodzienne. Budynki, balkony, skrzyżowania, bramy, schody – wszędzie widzę jakąś sztukę i wszędzie dostrzegam ciekawe detale.

I już na koniec mała uwaga techniczna: jakość prezentowanych zdjęć, z powodu braku odpowiedniego sprzętu, może nie być odpowiednia dla wymagającego oka, proszę zatem traktować je poglądowo, a nie jak prace na konkurs fotograficzny. Chociaż niektóre fotki uważam za naprawdę dobre! Fachowe opisy i historię także pozostawiam specjalistom – zamieszczę linki do odpowiedniejszych, niż ja źródeł wiedzy.

przejdź do: